Unia Europejska nie pomoże Polsce, gdy Rosja zakręci gaz
Wszystko wskazuje na to, że europejska solidarność w kwestii bezpieczeństwa energetycznego będzie raczej fikcją.
Polska i inne kraje są podatne na gazowy szantaż Rosji, w negocjacjach z Moskwą nie występują wspólnie. Zmienić to miało rozporządzenie Komisji Europejskiej, ale – jeśli wierzyć informacjom „Dziennika” – tak nie będzie. Nad opiniami do tego projektu pracują eurodeputowani. Przedstawiciele z Polski alarmują, że rozporządzenie będzie martwym prawem.
Przedstawiciel PO przekonuje, że Unia Europejska musi obowiązkowo reagować nawet wtedy, gdy kryzys gazowy dotknie tylko jedno z państw członkowskich. Na razie jednakże się na to nie zanosi – proponowane przez Bruksele rozporządzenie przewiduje, że tzw. stan nadzwyczajny ogłasza się, gdy kłopoty z zaopatrzeniem w surowce energetyczne mają co najmniej dwa kraje.
Czy to oznacza, że jak Rosja odetnie gaz tylko Polsce, to Komisja może nie zareagować? – Teoretycznie tak. Dlatego nam zależy, żeby stan nadzwyczajny mógł być ogłoszony, gdy brakiem dostawy gazu zostanie objęte jedno państwo członkowskie – mówi europoseł PO.
Polscy eurodeputowani chcą również bronić zapisu, mówiącego, że komisja ogłasza stan nazwyczajny w przypadku utraty przez wspólnotę więcej niż 10 proc. dziennych dostaw gazu z krajów trzecich. Przedstawiciele krajów, które w przeciwieństwie do Polski nie są uzależnione od jednego dostawcy, jak Francja czy Hiszpania, są jednak sceptyczni.
Postawa rządów innych krajów Unii nie powinna być zaskoczeniem. Kontrowersje wokół gazociągu Nabucco czy wreszcie sprawa Nord Stream pokazały, że w sprawach energetyki można trudno liczyć na europejską solidarność. Z punktu widzenia Warszawy jedynym rozsądnym wyjściem wydaje się dostosowanie do tej sytuacji. Oznacza to, że wszystkie możliwie posunięcia trzeba będzie oceniać pod kątem polskiego interesu. Nawet jeśli wymagają one porozumienia z Rosją.
Chodzi m.in. o nowe rurociągi między Polską a Niemcami i Czechami. Bez nich wymyślona za czasów PiS, a lansowana przez PO gazowa solidarność pozostanie tylko marzeniem polskich polityków. Gdyż w razie kryzysu brakującego surowca i tak nie będzie jak przesłać.
Trzeba również wyciągnąć wnioski z historii gazociągu północnego. Gdyby Polska nie broniła interesów Ukrainy kosztem swojego bezpieczeństwa energetycznego, o rurze pod Bałtykiem najprawdopodobniej by się nie wspomniało.
Kategorie: Bez kategorii